POWER Edukacja Szkolna

W dniach 31 lipca – 12 sierpnia grupa siedemnastu nauczycieli kształcenia ogólnego ZS3 uczestniczyła w kursie języka angielskiego, przeprowadzonym przez British Study Centres School of English w Oksfordzie, mieszczącym się przy Magdalen Street. Jest to szkoła akredytowana przez British Council, czyli instytucję, reprezentującą Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej w zakresie współpracy kulturalnej oraz edukacyjnej, z nastawieniem na naukę języka angielskiego.  Wyjazd był możliwy dzięki projektowi „Mobilność Kadry Edukacji Szkolnej Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój”, współfinansowanemu z Europejskiego Funduszu Społecznego. Kurs obejmował 42 godziny zajęć lekcyjnych, po których wszyscy uczestnicy otrzymali certyfikaty „CLL Content and Language Integrated Learning”. Wszystko dzięki pani Sylwii Ludwikowskiej, która napisała projekt, umożliwiający zdobycie dotacji unijnych a następnie przez cały okres pobytu grupy w Anglii sprawowała telefoniczną opiekę nad prawidłowością przebiegu wyjazdu szkoleniowego.

Naszym gospodarzem w Oksfordzie był Dave Briggs, szef działu szkolenia nauczycieli w BSC Oxenford House. Okazał się on nie tylko wspaniałym nauczycielem (jedna z grup miała możliwość uczestniczenia w jego lekcji), ale także doskonałym przewodnikiem po mieście, który oprowadził nas nie tylko szlakiem najciekawszych miejsc Oksfordu, ale także zorganizował „pub tour”, podczas którego odwiedziliśmy trzy z najbardziej tradycyjnych oksfordzkich pubów. Oprócz Dave’a, nad naszą edukacją w dziedzinie języka angielskiego czuwały dwie wspaniałe lektorki, Helen O’Neill i Jo Summers, którym nie były straszne początkowe trudności w komunikowaniu się – tzw. „body language” pozostawał niezawodny nawet wtedy, gdy nie pomagał słownik. Po pierwszym dniu zostaliśmy podzieleni na dwie, mniejsze grupy, w zależności od poziomu językowego, dzięki czemu każdy, niezależnie od tego, jak dobrze operuje językiem angielskim, mógł rozwinąć swoją wiedzę. Kurs obejmował 42 godziny zajęć lekcyjnych, pięć dni w tygodniu, od 9.00 do 13.30, z dwiema przerwami. Ostatniego dnia wszyscy otrzymaliśmy upragnione certyfikaty i byliśmy z siebie naprawdę dumni.  
        Na okres dwóch tygodni mogliśmy wrócić pamięcią do czasów akademickich, między innymi za przyczyną Cavalier Court, czyli domu studenckiego przy Copse Lane, w którym mieszkaliśmy.
Każdego dnia po zajęciach korzystaliśmy ze wszystkiego, co oferowało nam wspaniałe, stare miasto Oksford, słynące przede wszystkim z najstarszego na świecie, anglojęzycznego uniwersytetu. Już sama przechadzka wąskimi uliczkami z bardzo dobrze zachowaną angielską architekturą (Oksford nie został zniszczony podczas II wojny światowej)  pozwoliła wprowadzić się w niesamowity nastrój i przywodziła na myśl spacerujących tutaj niegdyś słynnych pisarzy: Tolkiena, Wilde’a czy Lewisa. Każda kamienica czy uniwersytecka brama wejściowa stanowiła nie lada atrakcję dla amatorów fotografii.

W Oksfordzie jest aż 38 college’ów, wszystkie udostępnione dla zwiedzających. Najpopularniejszy to Christ Church College z 1546 roku, którego wnętrza były inspiracją dla J.K. Rowling przy tworzeniu Hogwartu z książek o Harrym Potterze. Oczywiście mieliśmy możliwość odwiedzenia go. Christ Church (dosł. Kościół Chrystusa) to jeden z college’ów, wchodzących w skład University of Oxford. Studiowali tutaj między innymi tacy wielcy ludzie, jak: filozof John Locke, fizyk Albert Einstein, pisarz, autor „Alicji w Krainie Czarów”, Lewis Carroll czy aż trzynastu premierów Wielkiej Brytanii. Jak dowiedzieliśmy się od naszej przewodniczki, Christ Church zostało założone na terenie byłego klasztoru St Frideswide’s. Nasza grupa zwiedziła między innymi kaplicę kolegium, zwaną kaplicą łacińską, która jest zarazem katedrą anglikańskiej diecezji Oksfordu.  Sama katedra jest jeszcze starsza niż wyżej wspomniany college i została zbudowana pod koniec XII wieku. Dowiedzieliśmy się, że dziekana katedry nominuje król (w tym wypadku królowa) i jest on jednocześnie dziekanem kolegium. Na jednym z filarów katedry dostrzegliśmy postać Robert Burtona, znanego pisarza i bibliotekarza uczelni. W katedrze widzieliśmy także wiele pomników osób, które zapisały się w historii, zwłaszcza podczas trudnych czasów I i II wojny światowej. Po lewej stronie od ołtarza głównego podziwialiśmy tzw. Ołtarz Bella, wybudowany na cześć biskupa George’a Bella, który podczas II wojny światowej sprzeciwił się wobec bombardowaniu niemieckich cywilów.  W Christ Church odwiedziliśmy także salę jadalną – The Great Hall, zachowaną w stylu renesansowym. To właśnie owo pomieszczenie zainspirowało twórców filmów o Harrym Potterze do zbudowania jego repliki w studiu w Londynie. The Great Hall była pierwowzorem Wielkiej Sali w scenach z filmów „Harry Potter i kamień filozoficzny” oraz „Harry Potter i komnata tajemnic”. Jako ciekawostkę można dodać, że budowa Wielkiej Sali zajęła 18 tygodni, pochłonęła 100 ton gipsu. Inspiracją do stworzenia krzesła Dumbledore’a był tron z Opactwa Westminsterskiego, zaś podłogę wykonano z prawdziwego kamienia, pochodzącego z miasta York.  W poszczególnych kadrach łatwo uchwycić podobieństwa i różnice między Great Hall a stworzonym na potrzeby filmu  projektem. Ponadto naszą uwagę przykuł przede wszystkim XVI – wieczny sufit, zbudowany przez Humphreya Cooke’a, głównego stolarza Henryka VIII oraz tzw. High Table, czyli „wysoki stół”, przy którym jadają starsi członkowie college’u.
Innego dnia odwiedziliśmy kolejny college, tym razem był to słynny Magdalen College, który został założony w 1458 roku przez Williama Waynflete’a, biskupa Winchesteru oraz Lorda Kaclerza (Lord Chancellor – jeden z najbardziej prestiżowych urzędów w Wielkiej Brytanii). Magdalen College szybko stał się jedną z najbardziej prestiżowych uczelni w Oksfordzie. W 1505 roku ukończono budowę wspaniałej wieży o wysokości 144 stóp, która do dziś góruje nad High Street, uważaną za główną ulicę miasta. Zachwyciliśmy się przede wszystkim pięknymi krużgankami oraz zadbanymi ogrodami. Grube mury pozwoliły wytłumić hałas miasta i naprawdę poczuć magiczną atmosferę tego miejsca. Idealnie byłoby móc w takim otoczeniu poczytać „Portret Doriana Greya” i poczuć ducha Oskara Wilde’a, autora tej powieści, który studiował właśnie na Magdalen. W tym miejscu literaturę średniowieczną i renesansową wykładał inny słynny pisarz, Clive Staples Lewis, autor „Opowieści z Narni”. Od krużganków przeszliśmy do kaplicy, gdzie wrażenie zrobiła na nas między innymi kopia „Ostatniej wieczerzy” Da Vinciego oraz nietypowe, czasem nawet zbyt  śmiałe jak na to miejsce, płaskorzeźby pod składanymi, drewnianymi ławami. Odbyliśmy także spacer wzdłuż rzeki, napawając się widokiem bujnej zieleni oraz podziwialiśmy tzw. Deer Park, czyli Park Jeleni.

Ciekawym doświadczeniem była obserwacja tzw. „Oxford punting”, czyli powolnych przejażdżek długimi, wąskimi łodziami, poruszanymi siłą odpychanego od dna kilkumetrowego kija, co tylko z pozoru wydaje się proste.
Najstarszym z odwiedzonych przez nas college’ów był New College (choć nazwa może być myląca, jak powiedział nam Dave w roli przewodnika: „Gdy powstawał, wówczas był nowy”).  New College został założony w 1379 roku przez Wiliama z Wykeham. Dziś jest jedną z najbogatszych uczelni uniwersyteckich w Oksfordzie – w 2015 roku miał on dofinansowanie w wysokości 190 milionów funtów. New College to także idealne miejsce dla fanów Harry’ego Pottera, ponieważ część z filmowych scen była kręcona właśnie tutaj, w budynku klasztornym. Jednym z charakterystycznych miejsc jest tzw. „ławeczka Harry’ego”. Koło niej znajduje się potężny, wiekowy dąb, który pojawił się w części „Harry Potter i czara ognia”. Odwiedzając jadalnię New College chyba każdy z nas czuł, jakby nagle znalazł się w Hogwarcie.
Z klimatów college’owo – Potterowych przenieśmy się teraz w pałacowe wnętrza. Kolejnym punktem na naszej oksfordzkiej mapie był Blenheim Palace, położony w Woodstock, w hrabstwie Oxfordshire. Niedzielna pogoda wyjątkowo nam sprzyjała, po serii deszczowych dni wreszcie wyszło słońce, które dodatkowo spotęgowało wizualne doznania. Blenheim Palace to miejsce wyjątkowe, ponieważ jako jedyne, nie będące własnością władzy kościelnej ani królewskiej, posiada statut pałacu. Posiadłość została wybudowana w latach 1705 – 1722 jako podarunek dla Johna Churchilla, księcia Marlborough, praprzodka Winstona Churchilla w podziękowaniu za zwycięstwa w wojnie o sukcesję hiszpańską przeciwko Francji i Bawarii a przede wszystkim za zwycięstwo w bitwie pod Blenheim. W pałacu tym urodził się wspominany wyżej premier Wielkiej Brytanii, Winston Churchill. Blenheim znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Na podziw zasługuje przede wszystkim styl, w jakim został pobudowany, jest to niezwykle unikatowy barok angielski. Posiadłość mieści się na  terenie ponad 2000 hektarów a pałac otaczają Parkland i Formal Gardens. Głównym architektem i projektantem ogrodów w Blenheim był słynny wizjoner Lancelot Brown, uważany za współtwórcę stylu angielskiego w ogrodnictwie. Odszedł on od typowego dla tej epoki stylu geometrycznego, tworząc kompozycje, sprawiające wrażenie bardziej naturalnych, nawet nieco „dzikich”. Brown zbudował Wielkie Jeziora, wodospady i oczka wodne a w ogrodach wytyczył wiele wijących się ścieżek, którymi mogliśmy spacerować. Park kryje w sobie mnóstwo przeróżnych „skarbów”, takich jak: Wielki Most Vanbrugha (na cześć angielskiego architekta barokowego, jednego z twórców Blenheim), Kolumna Zwycięstwa z figurą księcia Marlborough, wodospad Grand Cascade, Ogród Różany czy Świątynia Diany, poświęcona księżnej Walii. Spacer po ogrodach Blenheim był długi i wyczerpujący, ale wystarczyło zdjąć buty i przejść bosymi stopami po puszystej trawie, co też niektórzy z nas uczynili, a zmęczenie natychmiast ustępowało błogostanowi…

Oksford kryje w sobie jeszcze wiele atrakcji, dlatego już w nieco mniejszych grupach staraliśmy się ich jak najwięcej zeksplorować. Część osób wybrała Ashmolean Museum of Art and Archaeology, pierwsze na świecie muzeum uniwersyteckie,  położone przy Beaumont St. Jest to miejsce założone w XVII wieku w celu wyeksponowania zbiorów Eliasa Ashmole’a, antykwariusza, który gromadził „skarby” osobiście oraz nabywając je od innych kolekcjonerów i podróżników. Muzeum „rozrosło się” i dziś właściwie możemy tam zobaczyć wszystko: egipskie mumie, monety, książki, miedzioryty, ceramikę, biżuterię, obrazy, rzeźby. Antyki podzielone są na: Grecję, Rzym, Persję, Egipt, Sudan, Chiny.

Część osób dotarła także do Museum of Natural History, mieszczącego się w pięknym, neogotyckim budynku. Podziwialiśmy ogromną kolekcję szkieletów dinozaurów (częściowo zrekonstruowanych), innych zwierząt, ptaków, w tym ptaka Dodo, który wymarł w 1638 roku. Największe wrażenie zrobił odlew szkieletu dorosłego Tyrannosaurusa rexa, znalezionego wiosną 1987 roku w Dakocie Południowej.
W weekend wolny od zajęć lekcyjnych wybraliśmy się na wycieczkę do Londynu. Dla części z nas była to podróż sentymentalna, inni widzieli to piękne miasto po raz pierwszy. Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy od wizyty pod Buckingham Palace, rezydencji brytyjskich monarchów, gdzie przeciskając się przez tłum (głownie japońskich) turystów, udało się dostrzec zmianę warty. Następnie poprzez St. James Park udaliśmy się w kierunku słynnego Big Bena. Co do nazwy wieży zegarowej krążą dwie teorie. Jedna mówi o  tym, że imię Big Bena pochodzi od sir Benjamina Halla, głównego komisarza robót w 1858 roku, inna o tym, że dzwon nazwano tak na cześć popularnego wówczas boksera wagi ciężkiej, Benjamina Caunta. Następnie przeszliśmy najstarszym londyńskim mostem, jakim  jest Most Westminsterski, na druga stronę Tamizy, jednocześnie podziwiając widok na London Eye.  Na Piccadilly Circus, jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc Londynu, w samym sercu West Endu, zatrzymaliśmy się, aby nieco odpocząć. Kolejnym punktem na naszej londyńskiej przygody był Trafalgar Square, plac w centrum miasta, upamiętniający zwycięstwo brytyjskiej armii w bitwie morskiej pod Trafalgarem, z kolumną admirała Horatio Nelsona. Szybki przemarsz przez Oxford Street i niestety trzeba było wracać. Jeden dzień w Londynie to zdecydowanie za mało. Na następną wycieczkę zostawiamy sobie więc teatr The Globe, National Gallery, British Museum, muzeum figur woskowych Madame Tussauds oraz przede wszystkim Camdem Town, najbardziej alternatywną dzielnicę Londynu z niesamowitą architekturą.
Nasz wyjazd to nie tylko nauka i zwiedzanie. Lektorzy, Dave, Helen i Jo uświadomili nam, jak niezwykłe miejsce w życiu przeciętnego Brytyjczyka zajmuje bywanie w pubach. Anglicy naprawdę kochają te miejsca. Puby są głęboko zakorzenione w angielskiej kulturze. Tradycja pubowa sięga aż XVII wieku. Pub to miejsce, gdzie można napić się piwa, poplotkować, zagrać w gry towarzyskie, uczestniczyć w wystawie czy koncercie. „Pub – going” to zdecydowanie najbardziej popularna rozrywka angielskich rodzin. W dniu naszego „pub tour”, lektorka Helen przygotowała specjalną lekcję na temat specyfiki tych miejsc. Poznaliśmy wiele ciekawostek, między innymi dowiedzieliśmy się, że w tradycyjnych pubach nie istnieje obsługa kelnerska. Samodzielnie kupuje się trunki przy barze, co umożliwia kontakty towarzyskie. Z naszymi lektorami odwiedziliśmy między innymi słynny „Eagle and Child”, gdzie spotykali się Tolkien, autor „Władcy Pierścieni” i Clive Staples Lewis, twórca „Opowieści z Narni”. Poznaliśmy także inny, bardzo stary pub, „Turf Tavern”, ulokowany w budynku, którego fundamenty sięgają 1381 roku! Bywali tutaj tacy wielcy ludzie jak Elizabeth Taylor, Bill Cinton, Tony Blair czy Margaret Thatcher. Spotykała się tu również załoga i obsada filmów o Harrym Potterze. Część osób odwiedziła jeszcze inne oxfordzkie puby, takie jak: „Queen’s Lane” z 1654 roku, „The Red Lion”, „The Victoria Arms” czy „The Angel and Greyhound”.
Wyjazd do Oksfordu był dla nas wszystkich niezwykle rozwijającym i niepowtarzalnym doświadczeniem. Liczymy na kolejne takie eskapady.
Uczestnicy: Aneta Augustynik, Ewa Chmielińska, Grażyna Cholewińska, Krzysztof Dąbrowski, Tomasz Dąbrowski, Andrzej Gałązka, Aneta Kasjaniuk, Magdalena Królikowska, Elżbieta Michalik, Dorota Nizińska, Krzysztof Ostrowski, Elwira Sawicz – Bakuła, Robert Szulęcki, Alicja Usielska, Agata Zawadzka, Justyna Zawierucha i Agnieszka Wydryszek.

Tekst: Magdalena Królikowska